Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty

01 grudnia 2025

Samotność w niebie




Nikt nie opowie ci
o samotności w niebie
kiedy składasz ręce
idąc przed siebie
zasłuchana w pieśni

Nikt nie zapyta
czy jesteś szczęśliwa
bo jakże byś nie mogła
wszak tu jesteś

ale..

bez przeszłości
co pozostawiłaś na ziemi
bez przyszłości
- nic się już nie zmieni
zanurzona w... teraźniejszości
po wsze czasy

to ja cię zapytam...

póki nadal idę
depcząc czarną ziemię
a zegar odmierza
czas moich dni

znam przeszłość
która już ze mną
- tę co nie chcę zapomnieć
a przyszłość się mieni
tęczą barw jaskrawą
- być może taką jakiej pragnę
osadzony w teraźniejszości
krótkiej jak bicie zegara

Spójrz więc z góry na mnie
ja wspomnę o tobie
by przez tę jedna minutę
pobyć razem
potem możemy odejść.

20 lutego 2024

O czwartej...




Czwarta nad ranem – ptaki śpiewają
cichutko muzyka gra – ktoś śpiewa nie jesteś                                                                          sama
palce wystukują słowa na klawiaturze
i… cisza o czwartej nad ranem

o czwartej nad ran łatwiej się myśli
ale się nie chce żyć
kolejny dzień czeka – kolejny dzień
co przyniesie?...
nie chcę kolejnego dnia
nie ważne co przyniesie ze sobą
radość czy smutek
ciszę czy głos ludzki
pustkę czy człowieka

to na nic nic nie ma sensu
nie ma nienazwanego
po co go więc szukać
a może?...
nie chcę szukać…

ptak za oknem wyśpiewuje pieśń
cichutko muzyka zamilkła
a może zmieniła  się tylko piosenka
zapal świeczkę – płynie z głośników
i tylko wskazówki zegarka się przesuwają
o czwartej nad ranem

tak zapal świeczkę
pomyśl choć przez chwilę
i odejdź – żyj
ja żyć nie chciałem
o czwartej nad ranem

o czwartej nad ranem – świat się budzi
serce umiera

zapal tylko świeczkę…

15 listopada 2023

Bajka o kruku


 Był sobie pospolity kruk
- czarny, brzydkim brudny.

Ludzie odwracali głowy od niego
Mijali z daleka
Czasem potrącili, szturchnęli
Czasem przeszli obojętnie
Kiedy indziej błotem obrzucili.

Żył sobie na ziemi
Czasami szybował w przestworzach
Gniazdo – tego nigdy nie zbudował
Ot taki kruk dziwak

Dni mijały, lata biegły
A on samotny
Pogardzany
Żył na ziemi
Myślał o niebie.

Jeden dzień coś zmienił.
  
Ktoś przyszedł, pogłaskał, przytulił
„zaśpiewaj mi kruczku” - powiedział.

Dziób otwarty złożony do śpiewu
I dźwięk: „kra… kra… kra…”
Inny od wszystkich głosów kruków
Dźwięk donośny i miły
Łagodny i dobry.

Zasłuchany w melodię przysiadł wędrowiec
Oczy przymknął i spod oka
„kap…” – łezka kapnęła
Kropelka mała.

Dźwięk ucichł odbity tysiącem ech

Długo wędrowiec jeszcze słuchał ciszy
Która nastała po melodii
Oczy podniósł – coś w nich błyszczało

„kruczku…” – ucichł
„… nie wiem co powiedzieć…” – wyszeptał.

Odejść to nie możliwe – kiedy łza spada
Cicho dźwięcząc o bruk
Jest już za późno.

Mówią że od tamtej pory
Można spotkać człowieka
U stup drzewa
I kruka cicho śpiewającego swą pieśń.

O czym śpiewał?
Ktoś powiedział że o domu
Ktoś powiedział że o niebie
Ktoś inny wspomniał że o życiu
Ktoś powiedział coś innego jeszcze.

Wędrowiec nigdy nie zdradził.

Jedno wiem na pewno
Pieśń była z serca śpiewana.

05 listopada 2023

Skrzydła

Dziś nieco inna forma - krótka scena teatralna

(skrzydła - bardziej przypominające te ptaka, w żadnym wypadku anielskie)

(scena szara, przygaszone światło, mały stolik, osoba ubrana zwyczajnie zaczyna siedząc bokiem do widowni na krześle przy stoliku kreślić coś na kartce papieru)

Wolność ma taki dziwny smak - smak samotności.

(wstaje, podchodzi do przodu sceny)

Zbyt długo... zbyt długo związany sobą, innymi, światem byłem. A teraz... kiedy wreszcie mogę

(obraca się w prawo)

pójść w prawo

(obraca się w tył [lewa strona widowni])

czy może w lewo?

(staje przodem do widowni)

Dwa kroki w tył - o proszę.

(robi dwa kroki w tył)

Do przodu... nie ma sprawy

(robi krok w przód)

Dlaczego więc... dlaczego więc czuję ten gorzki smak?... dlaczego smutek się czai?... dlaczego pustka wszystko pożera?...

(przestawia krzesło przodem do widowni a bokiem do stolika i siada na nim)

Zbyt długo trzymałem je związane... zbyt długo były obcięte...

(wstaje, podchodzi z boku stolika i podnosi je z ziemi)

moje skrzydła. Moje jedyne skrzydła...

(bierze i zakłada je na siebie)

Teraz, kiedy mogę wreszcie je rozłożyć... kiedy mogę polecieć

(wraca na początek sceny)

dlaczego?... dlaczego to wszystko czuję? Czy jeszcze potrafię?

(rozkłada je jak do lotu)

Czy już może zapomniałem?... kiedy ostatni raz latałem? A może tylko tak myślałem?!...

(składa je ponownie)

A teraz, kiedy nareszcie mogę... juz nie potrafię...

(siada na krześle)

Czy może jeszcze kiedyś ktoś mi przypomni jak się lata?

(bierze zdejmuje je i odkłada na miejsce, chwilę jeszcze klęczy na jedno kolano nad nimi)

Raz obcięte nie posłużą już więcej... raz związane nie rozłożą się...

(gładzi je delikatnie)

Tak wolność ma gorzki smak samotności.

(wstaje przestawia krzesło przodem do widowni, siada na nim i dopisuje na kartce)

Ale tylko wolni możemy latać.

01 listopada 2023

* * * (czerwony płomyk...)

Czerwony płomyk
targany wiatrem
samotnie płonie
tracąc życie.

To znak pamięci
Na grobie dłoń
nieznana postawiła
i go ożywiła.

Jeszcze oczy
czyjeś spojrzały
zobaczyły chwile
zatrzymane w pamięci.

Czyjaś łza spłynęła 
cieniutką strużką.

Odeszło cicho
ogniem spalone
przeminęło
rozwiane wiatrem.

Tak znicz płonie
każdy innym
samotnym
wspomnieniem
choć setki
ich stoją
inne dłonie
stawiają.

17 października 2023

*** (Z dymem ...)

Z dymem papierosa
Spałam swoje myśli
I życie
Samotności granice.

W dymie papierosa
Niknie wszystko
Rozwiane wiatrem
I przemija.

Z dymem papierosa
W powietrze posyłam
Swój smutek
Ból i lęk.

Z dymu kształtuję
I patrzę
Jak żyje minutę
I ginie.

Tak
Wszystko przemija.

I tylko mała
Cząstka
Obraz
Uczucie
Pozostaje zachowana
W mej głowie
Póki żyję.

Ze mną przeminie.

04 października 2023

Słyszysz?...

Słyszysz?
- To cisza woła.
Słyszę ją
- niemą płaczkę.
Posłuchaj!
Tak serce ludzkie woła.

Słyszysz?
- To ona płacze.
Słyszę
- gromobicie kamieni.
Posłuchaj!
Tak serce płacze,
to w nie biją kamienie.

Słyszysz?
- Twoje imię wypowiada.
Słyszę
- moje już przebrzmiało.
Posłuchaj!
Serce po imieniu cię wzywa.

Słuchaj!
Słyszę.
Serce umarło.
Kamień ostatni spadł.
Cisza pozostała